Bogatynia: Tym to się powodzi

WIK
W Bogatyni urzędnikom się powodzi.

Gmina Bogatynia ucierpiała najbardziej na Dolnym Śląsku, podczas strasznej powodzi, a data 7 sierpnia 2010 roku przejdzie do historii, jako dzień, w którym żywioł dokonał ogromnego spustoszenia. Straty i zniszczenia oszacowano na około 250 mln zł. Wiadomo, że odbudowa miasta będzie trwała nawet kilka lat. Po sierpniowym kataklizmie Bogatynia szukała pomocy finansowej w całej Polsce. Do kasy gminy płynęły miliony złotych m.in. od samorządów, darczyńców i przedsiębiorców. A rządowe promesy na odbudowę zniszczonej infrastruktury do tej pory sięgają około 43 mln zł. Okazuje się, że ta właśnie gmina, nawet po żywiole to raj dla urzędników. Zarabiają kokosy. Ba! Ich pensje w minionym roku nawet poszły w górę.
- Praktycznie wszyscy urzędnicy na wysokich stanowiskach i prezesi miejskich spółek dostali podwyżki w porównaniu z rokiem 2009 – mówi Paweł Kamiński, szef rady Miejsko-Gminnej SLD w Bogatyni Jego zdaniem, skoro wyciągają ręce po pomoc, powinni zacząć od siebie. – Tak nakazuje przyzwoitość. W sytuacji, w jakiej znalazła się gmina władze powinny lepiej gospodarować publicznymi ifinansami – uważa Kamiński.
Na 15 najlepiej zarabiających poszło w sumie około 2,5 mln zł, czyli o około 350 tys. zł niż przed dwoma laty. Listę otwiera sekretarz gminy Daniel Fryc. Z oświadczeń majątkowych wynika, że jego wynagrodzenie w 2010 roku wzrosło o 30 procent i wyniosło około 235 tys. zł brutto.
Na czwartej pozycji z 211 tys. zł brutto znalazł się Jerzy Stachyra, wiceburmistrz Bogatyni. W porównaniu z rocznym wynagrodzeniem w 2009 roku jego pensja poszła w górę o ponad 23 tys. zł. Natomiast skarbnik gminy, Bogumiła Wysocka zarobiła o niecałe 10 tys. zł więcej w skali roku.

Listę najlepiej zarabiających na 15 pozycji zamyka Andrzej Grzmielewicz, burmistrz Bogatyni. Przez cały ubiegły rok jego wynagrodzenie wzrosło w sumie o 1,3 tys. zł i wyniosło ponad 136 tys. zł brutto.
- Gmina w potrzebie, a nasza władza ma się świetnie – komentuje sprawę pan Edward, bogatyński nauczyciel. – Mi byłoby wstyd. A wszystko idzie z naszych podatków – kwituje.
W mieście aż huczy. Ludzie liczą, liczą i niektórzy, w ciągu roku zarabiają tyle ile wysoko postawiony urzędnik w gminie w ciągu miesiąca. Średnia pensja na rękę kierownictwa magistratu to około 15 tys. zł.
Tymczasem wiceburmistrz Jerzy Stachyra tłumaczy, że nie było podwyżek. – Wynagrodzenia zasadnicze nie wzrosły – zapewnia. To skąd większe zarobki? Jak wyjaśnia, wynikają z dodatków, które należą się pracownikom, m.in. motywacyjnego, funkcyjnego, stażowego czy wypłacanych raz w roku 13 pensji. Stachyra zaznacza też, że nie twierdzi, że wynagrodzenia nie są wysokie. - Ciężko pracujemy. Po powodzi zakres obowiązków się zwiększył. Prowadzonych jest więcej inwestycji, wypłacamy zasiłki i dotacje powodzianom - wylicza wiceburmistrz. Ponadto nasz rozmówca podkreśla, że dobre i godne wynagrodzenia są efektem znajdujących się na terenie samorządu dużych zakładów: elektrowni i kopalni, gdzie pracownicy też mają wysokie dochody. Dlatego swoim fachowcom, nie mogą proponować niskich stawek. Czyżby ci chcieli odejść z administracji samorządowej? Raczej wątpliwe, bo gdzie mieliby lepiej.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie