Bogatynia/Zgorzelec: O czym marzy Łukasz Duduć, piłkarz Granicy Bogatynia - czytaj wywiad

Alina Gierak
Łukasz Duduć, zwycięzca plebiscytu na Sportowca Roku 2012 "Gazety Wojewódzkiej" mówi nam o swoich planach, piłkarskich idolach oraz hobby i czy Granica awansuje do III ligi

Z Łukaszem Duduciem, piłkarzem Granicy Bogatynia rozmawia Grzegorz Bereziuk

**Kiedy rozpocząłeś sportową przygodę?

- Na trening zaprowadził mnie kolega jako małego chłopca. Miałem wtedy 6-7 lat. Wówczas po raz pierwszy trafiłem na zajęcia do MKS Granica Bogatynia. Tak to się kręci aż po dzień dzisiejszy, czyli już ponad 20 lat. Moim pierwszym trenerem był Pan Lucjan Powierski.

**Komuś szczególnie dużo zawdzięczasz, że zostałeś piłkarzem?

- Jeżeli cofnęlibyśmy się w czasy kiedy zaczynałem przygodę z futbolem to od wieku trampkarza do czasów teraźniejszych poznałem i współpracowałem z wieloma trenerami. Od każdego z nich miałem okazję się czegoś nauczyć. Każdy z nich dołożył swoją cegiełkę w mój rozwój, za co bardzo chciałbym im podziękować. Jeżeli miałbym wymienić osoby dzięki którym zostałem piłkarzem to są to moi rodzice. Od najmłodszych lat wspierają mnie w tym co robię. Wiedzą czym dla mnie jest piłka. Szczególnie podziękowania należą się mojej mamie. To jedyna kobieta, która wie i rozumie ile to wszystko kosztuje wyrzeczeń, aby cokolwiek osiągnąć. Kiedy pojawi mi się problem życiowy lub jestem po przegranym meczu to bardzo mocno mnie wspiera. Za z całego serca jej dziękuję.

**Twoja przygoda z futbolem szybko nabierała rozpędu. Zaczynałeś w Granicy, którą reprezentujesz także obecnie. W międzyczasie  odwiedziłeś kilka okolicznych klubów, a także mogłeś poznać jak wygląda życie w klubach z wyższej półki.

Jestem wychowankiem MKS Granica Bogatynia. Występowałem również w Łużycach Lubań (IV liga), Nysie Zgorzelec (IV liga), Arka Nowa Sól (III liga). Można tak to nazwać, że moja przygoda potoczyła się dość szybko, ale sam po części do tego doprowadziłem. Od najmłodszych  lat stawiałem przed sobą wysokie cele i jeśli miałem się uczyć, to musiałem wyjechać z Bogatyni. Szukałem swojego szczęścia, sporo jeździłem po Polsce. Byłem w kilku renomowanych jak na polskie realia klubach, min: Wiśle Kraków, Cracovii Kraków, Groclinie Dyskobolia Grodzisk Wlkp., Górniku Łęczna, Chrobrym Głogów, Miedzi Legnica, Górniku Polkowice i Zagłębiu Sosnowiec. Byłem wtedy młody i jako niedoświadczony chłopak trząsłem się kiedy  wchodziłem do szatni Wisły czy Groclinu i przebierałem się z zawodnikami polskiej ekstraklasy. Cieszę się, że mogłem zobaczyć na własne oczy jak wyglądają zajęcia w profesjonalnym klubie, jak to wszystko wygląda od środka. Poznałem i pracowałem też z kilkoma trenerami z najwyższej półki w kraju, m.in. Wojciechem Łazarkiem, Stefanem Majewskim, Romualdem Kujawą i Dariuszem Kubickim. Nauczyłem się też jednej podstawowej zasady – jeśli chcesz osiągnąć w piłce jakiś sukces i przychodzisz do klubu, to musisz być dwa razy lepszym zawodnikiem od miejscowego, to znaczy mocniej trenować, zostawać po treningach i pracować na poprawą brakujących  elementów. Trenerzy pokazali i nauczyli mnie profesjonalizmu w zawodzie piłkarza, jak się odżywiać, bardzo dużo wypoczywać i przede wszystkim stronić od życia nocnego.

**Czym dla Ciebie jest piłka nożna i co w tej dyscyplinie najbardziej doceniasz?

- W moim przypadku praktycznie wszystkim co mam. W domu można mnie zastać tylko na obiedzie i kiedy sypiam (śmiech). Cały czas jestem na stadionie, siłowni, basenie, trenuje też w terenie. Nie wyobrażam sobie dnia bez treningu, choć w tamtym sezonie w rundzie wiosennej doznałem kontuzji, która wykluczyła mnie z grania i trenowania na ponad półtora miesiąca. To był dramat!. Myślałem, że tego nie udźwignę. Na nodze miałem gips wiec o jakichkolwiek treningach musiałem zapomnieć. Najważniejsze jest zdrowie. Jeśli będą mnie omijały kontuzje to na pewno będę trenował i grał jak tylko potrafię najlepiej. Najbardziej doceniam poświęcenie i pracowitość. Zawsze sobie powtarzam jak trenuje sam: „Dudi im więcej łez i potu na treningu tym mniej na meczu”. Jeśli pracujesz solidnie i przykładasz się do wykonywanej pracy to prędzej czy później wynik musi przyjść. To jest najpiękniejsze.

**Masz swojego piłkarskiego idola?

- Żyjemy w czasach kiedy futbol zdominowało dwóch zawodników - Messi i Ronaldo. Cały świat jest pod wrażeniem tego co pokazują na boisku. Nie powiem, że mi się to nie podoba. Obydwaj są niesamowitymi zawodnikami jednak ja bardziej cenię piłkarzy z tzw. wielka charyzma, którzy zostawią płuca na boisku. Bardzo cenię Yaya Toure, Gennaro Gattuso, Daniele de Rossi. To są fantastyczni zawodnicy, którzy nie odstawiają nogi i oddają serce dla swojej drużyny.

**Ze swoim macierzystym klubem wywalczyłeś nie tak dawno awans do czwartej ligi. Na półmetku sezonu znajdujecie się w środku tabeli. To wynik na miarę możliwości Granicy?

- Zdecydowanie nie jest to szczyt marzeń ani moich, ani kolegów. Ósma lokata zajmowana przez nas nie zadawala zarządu oraz trenera. W całej rundzie jesiennej oddaliśmy po frajersku około 10 punktów. Chcąc walczyć o najwyższe cele nie można rozdawać takich prezentów. Nie była to dobra runda w naszym wykonaniu, za co przepraszam kibiców, którzy przychodzą i jeżdżą za nami na mecze poświęcając swój czas, Nie daliśmy im w tej rundzie wielu powodów do zadowolenia naszym fanom. Czeka nas bardzo ciężki okres przygotowawczy, który musimy bardzo solidnie przepracować Wszystko po to by wiosną poprawić miejsce w tabeli.

**Jest szansa by w niedalekiej przyszłości Granica zagrała w trzeciej lidze?

- Ciągle pojawia się ten temat, do mnie tez dochodzą takie pytania. Ja postaram się na nie odpowiedzieć w sposób bardzo prosty. Jesteśmy dopiero drugi sezon w czwartej lidze, zajmujemy ósmą lokatę po pierwszej rundzie. Kilka dobrych lat Granica tułała się wcześniej po lidze okręgowej. Był też taki czas kiedy klub bronił się przed spadkiem do A klasy. Bądźmy realistami i najpierw poprawmy miejsce w tabeli, utrzymajmy zespół na kolejny sezon w szeregach 4-ligowców. Natomiast aby grać w III lidze trzeba mieć kadrę 22-24 zawodników. Każdy z nich musiałby systematycznie trenować. Występowałem w starej III lidze i wiem jakie są realia. Na dzień dzisiejszy mojego klubu nie stać na grę na wyższym poziomie niż IV liga.

[/Co oprócz gry w piłkę nożną sprawa Tobie najwięcej frajdy?
- Uwielbiam wędkować! Bardzo mocno zaraził mnie rybami mój tato. To świetny fachowiec w tej dziedzinie. Od malutkiego zabierał mnie nad wodę. Początki były trudne i bardzo się niecierpliwiłem jak ryba nie brała. Z czasem jednak zaczęło mnie to wciągać. Teraz jak tylko mam chwilę wolnego od meczów oraz treningów to jadę z tatą pomoczyć kija. Na dodatek to świetny wypoczynek po ciężkim tygodniu treningów. Kiedy tylko mam urlop po sezonie to od razu wyjeżdżamy na 10-14 dni na ryby. Teraz kiedy mam przerwę zimową pozostaje w ruchu i razem z dzieciakami moich kolegów chodzimy na salę pograć. Ale to już czysto dla zabawy i rozrywki. Bardzo mi się podoba, że piłka nożna sprawia tym maluchom tyle radości i zadowolenia. Zdradzę, że mecze są bardzo zacięte. Na koniec korzystając z okazji na łamach Gazety Wojewódzkiej chciałem podziękować wszystkim kibicom, którzy oddawali na mnie głosy w plebiscycie. Jest mi niezmiernie miło!
Łukasz Duduć
Urodzony: 5 października 1984r.
Pozycja: obrońca
Boiskowy pseudonim: Dudi
Wzrost: 193cm
Kluby w karierze: Granica Bogatynia, Łużyce Lubań, Nysa Zgorzelec, Arka Nowa Sól.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Materiał oryginalny: Bogatynia/Zgorzelec: O czym marzy Łukasz Duduć, piłkarz Granicy Bogatynia - czytaj wywiad - Bogatynia Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie