Zwolnieni z pracy za Solidarność

Janusz Pawul
Do spotkania z przedstawicielem Solidarności doszło za bramą zakładu
Do spotkania z przedstawicielem Solidarności doszło za bramą zakładu Janusz Pawul
Trzech pracowników drukarni BDN koncernu Bauer w Wykrotach straciło pracę, za spotkanie ze związkowcami

- To było w 13 września w środku zmiany. Kierownik po kolei zabierał nas na górę i wręczali nam wypowiedzenia. Napisali, że to z winy zakładu, że restrukturyzacja. Powiedzieli, że mamy oddać ciuchy, spakować się i wyjść - mówią zwolnieni. - Wywalili nas, bo ktoś doniósł, że umówiliśmy spotkanie z Solidarnością - mówią.
Doszło do niego 8 września. Po godz. 18. zmiana, na której pracowała cała trójka, opuściła już teren drukarni. Ze związkowcem z Solidarności rozmawiali już za bramą. - Mówiłem, jakie mają prawa i co należy zrobić, żeby utworzyć związek zawodowy w zakładzie - potwierdza Bogusław Wojtas z zarządu regionu NSZZ Solidarność w Jeleniej Górze, który spotkał się z drukarzami.

Zwolnieni mężczyźni nie chcą, żeby podawać ich nazwiska. Być może po cichu liczą jeszcze na przywrócenie do pracy. Ale zgodnie potwierdzają, że zwolniono ich za to, że chcieli rozmawiać ze związkami, że nosili się z zamiarem ich założenia i rozmawiali o tym z kolegami. - Chcieliśmy walczyć o swoje, bo firma nas wykorzystuje - mówią. - Pracujemy w większość weekendów, po kilkanaście dni z rzędu po 12 godzin. Brakuje ludzi do pracy, więc o jakiej restrukturyzacji mowa? - pytają. Jak mówią, jest za to mobbing, karanie za to, że nie chcą prowadzić maszyn, do których nie mają uprawnień i szykany za zwolnienia lekarskie. Ciągle też słyszą, że jak się komuś nie podoba, może się zwolnić.

Maciej Brzozowski, dyr. PR Grupy Bauer Media zaprzecza jednak, że do zwolnień w Wykrotach doszło przez próbę podjęcia działalności związkowej. - Nasze spółki prowadzą autonomiczną działalność, której istotą jest utrzymanie lub zwiększanie sprzedaży przy optymalnej strukturze kosztów. I decyzje dotyczące obniżania kosztów, zarówno rzeczowych jak i personalnych, mają wyłącznie charakter ekonomiczny - zapewnia.

Franciszek Kopeć, szef jeleniogórskiej Solidarności uśmiecha się tylko, gdy słyszy takie wyjaśnienia. - Nasza kancelaria prawna będzie bronić zwolnionych pracowników. Napisałem też pismo do prezesa firmy w Warszawie przypominając mu, że pracownicy w Polsce mają prawo do organizowania się. Będziemy walczyć o tych ludzi. Podejmiemy akcje związkowe, a jeśli to nie pomoże, poprosimy o pomoc kolegów z Niemiec - zapowiada. - Niech wiedzą, że niemieckie firmy łamią w Polsce prawo - dodaje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie